Dawno nie było notki zakupowej, ponieważ ograniczyłam wypady po drogeriach do minimum. Mimo, że nie robiłam postanowień noworocznych ostro wzięłam się za zużywanie otwartych kosmetyków, m.in. balsamów i kremów do ciała. Przy kolejnych zakupach zamierzam też zwracać większą uwagę na składy i realne potrzeby pielęgnacyjne. Jak wyjdzie w praktyce, zobaczymy :)


Zasada ograniczenia kosmetyków nie dotyczy kremów do rąk :) Zimowy krem Cztery Pory Roku pachnie słodką żurawiną i ma niezły skład. Wzięłam ostatni z półki, więc nie wiem czy to koniec zimowej partii czy będzie jeszcze dostępny. Cena 4,99 zł / 75 ml.


Krem do rąk Isana z masłem shea i kakao pojawił się niedawno i od razu zrobił furorę. Jak miałam mu się nie oprzeć? Pachnie obłędnie kakao/czekoladą/wafelkami :) nie dziwię się, że jest trudno dostępny. Cena 4,99 zł / 100 ml.


Na mojej liście zakupów (klik) widnieje balsam Seboradin do włosów suchych i farbowanych, niestety w pobliskiej aptece nie był dostępny, dlatego zaopatrzyłam się z wersję do włosów przetłuszczających się i skłonnych do wypadania z czarną rzodkwią. Cena 24,60 zł / 200 ml.


Olejek rycynowy ma uniwersalne zastosowanie, ja kupiłam go z przeznaczeniem na włosy, rzęsy i paznokcie. Cena 5,10 zł / 30 g.


Maść ochronna z witaminą A rewelacyjnie sprawdza się zimą pod makijaż. Cena 3,50 zł / 25 g.


To na razie wszystko :*


Kosmea. Obsługiwane przez usługę Blogger.